
Następnym miastem które chcieliśmy zwiedzić był Monastir. Na tę wycieczkę wybraliśmy lokalny środek transporut jakim jest elektryczna kolejka jaka kursuje na trasie Sousse-Mahdia. W ciągu dnia pociągi w obu kierunkiach odjeżdzają co 30 minut z najbliżej położonej Ruspiny stacji Les Hotels. Wychodząc z hotelu musimy udać się w lewo, wzdłuż ogrodzeń sąsiednich hoteli. Po 600 metrach dojdziemy do głównej drogi łączącej Sousse z Monastirem i spoglądając z tego miejsca w lewą stronę widzimy w oddali "wiaty" naszej stacji oraz trakcję kolejki. Cała droga z hotelu do stacji z dziećmi zajmuje około 15 minut. Pierwszym zdziwieniem dla nas po przyjściu na peron było to , iż należy zwrócić uwagę stronę w ktorą odjedzie nasza kolejka. Do Monastiru pociągi odjedżają z lewej strony. Kierunek jazdy oznaczony jest na każdej stacji żółtymi tablicami wraz ze strzałką kierunku jazdy. Po przyjeździe naszej kolejki kupiliśmu u konduktora bilety. Bilet dla dorosłej osoby kosztował 530 milimów, dla dzieci 430 milimów.

Do Monastiru jechaliśmy 12-15 minut. Wygląd naszego środka lokomocji byl mało zachęcający ale w środku spokojnie można podróżować a szczególnie w 1klasie, ktorą szczerze polecam ze wzgledu na śmieszną cenę za bilet. Dworzez w Monastirze przypomina nasze Zakopane w tym, że tytaj tory również mają swój koniec. Podróżując np. do Mahdi należy spodziewać się , żę maszynista przejdzie w Monastirze na drugi koniec pociągu i przez pewien czas pojedziemy w tę samą stronę z której przyjechaliśmy. Może dosyć już o pociągach a skupię się na samym Monastirze. Po opuszczeniu ładnego jak na tunezyjskie warunki dworca skierowaliśmy się poprzez stację paliw w kierunki mediny.
Po kilkudziesięciu metrach napotkaliśmy sieć banków i pierwsze stragany. My jednak podążaliśmy dalej w stronę ukazującego się nam w oddali
Wielkiego Meczetu, który sąsiaduje z Ribatem i Mauzoleum Habiba Burghiby. Nie zatrzymując się przy sklepikach dotarliśmy po 10 minutach do meczetu. Aby wejść do środka musieliśmy zapłaciś za bilet a kobiety dodatkowo za okrycie, które dostawały od obsługującej kasę pani. Nawiasem mówiąc stroje były bardzo ładne i przy tym pachnące !!!. Dziedzniec meczetu jest pustym placem z centralnym miejscem, gdzie obmywa się nogi i ręce przed wejściem do świątyni. Rutuału obmycia dostępują tylko panowie i dlatego kiedy moje dziewczymy zabierały się do mycia rąk zwrócono nam zaraz uwagę, że to tylko dla panów. Podobnie nie wolno nam było wejść do środka świątyni. Przy zewnętrznych murach meczetu ciągną się jakgdyby "sukiennice" gdzie normalnie modla się wyznawcy islamu. Oczywiście jak w każdym meczecie nad całym meczetem góruje Minaret (wieża), z której 5 razy dziennie duchowny nawołuje przez megafony do modlitwy. Nie da się tego nie słyszeć !!!.

Po zwiedzeniu Wielkiego Meczetu udaliśmy się do pobliskiego
Ribatu. Z daleka budowla robi pozytywne wrażenie dlatego nie szkoda było nam wydać po 3 dinary od osoby + 1 dinara za kamerę i weszliśmy do środka. Dzieci do lat 6 mają wstęp wolny. Wnętrze tego obronnego kalsztou zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Mnóstwo przejść, dziedzińców i wspaniałych widoków zachęcało do spacerowania po nich wszystkich. Wewnątrz znajduje się rónież wieża, na którą prowadzę kręte, wąskie schody. Widok z wieży jest wspaniały. Z jednej stromy widać bezkres morza z dwoma przepięknymi półwyspami. Z drugiej strony miasto, meczet i mauzoleum a nad nami co chwila podchodzą do lądowania samoloty. Ciekawostką jest to, że wnętrze ribatu wykorzystywane były prz kręceniu " Poszukiwaczy zaginionej arki", po której zostały niektóre elemeny scenografii. Zwiedzanie całego Ribatu zajęło nam godzinę. Kolejny punkt to Mauzoleum Habiba Burghiby. Był on pierwszym prezydentem niepodległej Tunezji i to właśnie on złagodzil ostre różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami jakie panują do dziś w innych krajach arabskich. Kobiety w Tunezji mogą np.chodzić bez okryć głowy. Mogą być modelkami i uczestnuczyń w codziennym życiu tego 11 milionowego państwa. Mauzoleum powstało 6 lat temu po śmierci Burghiby, który nawiasem mówiąc mieszkał w Monastirze i gdzie znajduje się jego posiadłość. Ostatnie lata wprawdzie z racji wieku był odsunięty już od władzy ale w chwili śmierci na ulice wyszło ponoć 5 milionów ludzi w marszach poparcia dla swojego ukochanego prezydenta. Samo mauzoleum robi duże wrażenie.

Wejście do środka jest bezpłatne a marmurowego sarkofagu znajdującego się po środku największej z sal stale pilnują dwaj oficerowie w tradycejnych strojach co chwila prosząc turystów o papierosy. Wewnątrz znajdują się też mniejsze pomieszczenia w których zgromadzono pamiątki po prezydencie. Mauzoleum znajduje się na cmentarzu o czy świadczą rozsiane zarówno z lewej jak i z prawej strony nagrobki trochę przypominające te z Polski ale co nas bardzo zdiwiło część z nich obłóżona jest płytkami a znaczna większość jest biała i bardzo prosta. Sam cmentarz byl zadbany podobnie jak wszyskie jakie widzieliśmy w innych miastach. Po zwiedzeniu trzech najważniejszych miejsc w Monastirze udaliśmy się poprze marinę w stronę jednego z dwóch wysuniętych pólwyspów. Miejsce to robi wrażenie głównie z powodu bijących o skały fal i dzikości tego miejsca. Po ruinach i np. upuszczonych kortach tenisowych mozna domyslać się ,żę kiedyś znajajdował się tutaj prawdopodobnie hotel. Dziś podobnie jak w całej Tunezji to głównie wszechobecne śmieci. Następnie wróciliśmy do mediny z zamiarem zrobienia zakupów. Co nas jednak zdziwiło to fakt iż ceny były znacznie wyższe niż w Sousse, ponadto o wielkim targowaniu raczej można było zapomnieć. Monastir nie ma takiej mediny jak Sousse. Tam jest klimat i gwar. Tutaj panowała sielanka poniekąt spowodowana ramadanem, który właśnie się rozpoczął. Zatem na prawdziwe zakupy musieliśmy za dwa dni wrócićj ponownie do Sousse. Podsumowując wizytę w Monastirze to zabytki są godne zobaczenia jednak na zakupy radzę jechać jednak do Sousse. Kolejną część wspomnień z naszej podróży po Tunezji zamieszczę w cz.3. Opiszę tam nasze wrażenia z wycieczki do Tunisu i Kartaginy.