
Hey,
między 11.08.2003 a 25.08.2003 spędziłem urlop razem z moją dziewczyną w
Tunezji na Djerbie. Wycieczka byla kupiona w internetowym biurze podróży ferienfritz.de a organizatorem wycieczki byla firma AirMarin. Lecielismy z Hamburga. Okazalo sie ze lądujemy najpierw w Duesseldorffie, gdzie zostala zmieniona załoga. Reszta podróży przebiegla bez niespodzianek. Do kompleksu "Dar Jerba" naleąż 4 hotele: Narjess, Yasmine, Zahra i Dahlia. Mieliśmy mieszkać w Narjess ( *** ) ale z powodu remontów wyladowaliśmy w Dahlia ( **** ). Jedynym plusem byl chyba telewizor i trochę bardziej wyremontowany pokój. Ten 4 gwiazdkowy hotel zaslużyl raczej na 3 gwiazdki, ale w Afryce jest to raczej na porządku dziennym.
Co mi sie podobalo:- Hotel jest bardzo zadbany, wszędzie krzątają się sprzątacze (TAK! to sa sami faceci ;)
- Plaża jest codziennie rano czyszczona (glony i inne śmieci). Najbardziej podobala mi sie tam ta jasna woda. Temperatura wynosi 30°, czyli cieplej niz w wannie.
- kolacje byly wlaściwie zawsze do siebie podobne, ale przez urozmaicone dodatki nawet jadalne.
- kelnerzy latali jak mrówki koło nas (byc może codzienny dinar jako napiwek byl malym dopingiem dla nich ;)
- dodatkowe wycieczki kupione przez przedstawiciela firmy Neckermann okazaly sie wszystkie jako bardzo udane ( wielbłądy, quads, Tuk-Tuk )
- taksówki są tam tanie. Za ponad 6 kilometrów do najbliższego miasta (Midoun) placilem 2 dinary.
Co mi sie mniej podobalo:- sniadanie skladało sie ze słodkich bułek z dżemem i jajkami. Wędlina była może raz na tydzień. Hmm... schudłem chyba z 5 kilo :] Mojej dziewczynie to nie przeszkadzało, bo odżywiala sie rano jogurtami z kawką.
- Parasole na plaży byly... zawsze zajęte. Bardzo mnie to dziwiło, bo nie bylo w tym hotelu prawie żadnych Niemcow (90% to Wlosi i Francuzi). Jednak ten niemiecki zwyczaj wstawania o 6 rano i latania na plaże tylko po to, aby zająć dobre miejsce w cieniu stał się chyba też u nich modny ;) No co, ja Też potem latałem przed śniadaniem z ręcznikiem na plażę ;)
- animacje w tym hotelu byly po prostu nudne. Jeżeli ktoś się przez przypadek tam znalazl, to juz następnego dnia spędzał wieczór w restauracji przy kawce. Poza tym głośna muzyka na caly hotel do godziny 24:00 nie pomaga tak naprawdę zasnąć.
- wszystkie robaczki są w Afryce kilka razy większe niż w Europie. Ja już to znałem z innych urlopów, ale moja dziewczyna prawie zemdlała jak zobaczyła jednego nieproszonego współlokatora w łazience. Hahaha, byłem jej bohaterem po zamordowaniu tego 5 centymetrowego robala ;)
- natrętni sprzedawcy na bazarach zarabiają też tam na życie. Przechodząc koło ich sklepików witają cię we wszystkich językach, pytają skąd jesteś i proponują wszystkie produkty za 1 Dinara (hehehe) , tylko po to żeby cię jakoś wciągnać do środka i proponować np. ręcznik plażowy za 85 dinarów (którego się potem dostanie za 12 dinarów). Ja zawsze twierdzilem że jestem z Japoni i miałem trochę spokoju (ehm, jestem niebieskookim blondynem ;)
- podrywacze na plaży (tubylcy) są zawsze na łowach. Wszystkie dziewczyny które wejdą same do wody sa od razu zaczepiane... dla mnie bylo to troche śmieszne, ale niektóre kobiety się naprawdę denerwowaly. Hmmm... tej mojej pilnowalem, bo takie blondynki sa tam wysoko w cenie ;)
Summa summarum... udany urlop i jak zwykle za krótki :)
Dziekuję za uwagę, zdjęcia z urlopu można obejrzeć pod tym adresem: http://www.mordoklejki.org/gallery/Djerba2003 .
Na wszystkie pytania odpowiadam przez maila -> yosh @ gmx . ch